Angielski dziennik The Sun ułożył ranking dziesięciu najgorszych transferów w Premier League w ostatnich latach. Przypomniano przy okazji starą prawdę, że ogromne sumy wydane w okresie transferowym nie muszą się przełożyć na sukcesy klubu.
Pierwsze miejsce w tym niechlubnym rankingu zajmuje Andrij Szewczenko. Po przejściu do Chelsea trudno było w Ukraińcu rozpoznać błyskotliwego snajpera z boisk Serie A. Tymczasem na wyraźne życzenie Romana Abramowicza, Chelsea pozyskała gwiazdę Milanu za olbrzymią kwotę 30 milionów funtów. Transfer ten zwrócił się londyńczykom w minimalnym jedynie stopniu. Wielokrotnie plotkowano, że przyjście Szewczenki na Stamford Bridge popsuło atmosferę w klubie, zwłaszcza pomiędzy Abramowiczem a ówczesnym szkoleniowcem The Blues, Jose Mourinho.
Drugie miejsce w zestawieniu przypadło Albertowi Luque, który miał być “błędem” Newcastle, kosztującym Sroki 10 milionów funtów. W porównaniu z Szewczenką to i tak niewiele.
Trzecie miejsce zajął El Hadji Diouf(na zdj.). Ostatni sezon Dioufa w Boltonie nie był wcale zły, jednak to nie Bolton zrobił na Senegalczyku beznadziejny interes, a Liverpool, gdy kupował go w 2002 roku. Diouf przychodził wówczas na Anfield opromieniony glorią chwały po udanych mistrzostwach świata w Korei i Japonii. Tymczasem w The Reds nie sprawdził się kompletnie. Słynna trybuna The Kop musiała się cieszyć, gdy klub pozbył się napastnika ze z dorobkiem 3 goli w 55 ligowych meczach - pisze gazeta.
To nie jedyny napastnik Liverpoolu który okazał się transferowym niewypałem. Kolejnym był Djibril Cisse, który kosztował 14 milionów funtów. Liverpool stracił wiele czasu i wysiłku próbując pozyskać gwiazdę Auxerre. Tymczasem zaraz po transferze na Anfield Road, Cisse padł ofiarą poważnej kontuzji, kiedy to doznał otwartego złamania nogi. Nie był to zresztą ostatni uraz w karierze napastnika. Prześladowany urazami, nie spełnił pokładanych w nim nadziei, tym bardziej, że Liverpoool potrzebował w tamtym okresie skutecznego napastnika.
Na liście transferowych katastrof nie zabrakło też Adriana Mutu ( 7. miejsce, kupiony przez Chelsea z AC Parmy za 16 mln funtów), czy Chrisa Suttona (pozyskany z Blackburn do Chelsea, za 10 mln funtów). Nawet Arsene Wegner, znany z rozsądnego wydawania klubowych pieniędzy nie ustrzegł się błędu - według gazety. Za taki uznała transfer Jose Antonio Reyesa z Sevilli, umieszczając go na 10. miejscu swojej listy.
źródło:futbolnet.pl
|
Manager Boltonu, Gary Megson chciałby sprowadzić do swej ekipy 26-letniego napastnika, Mustafę Rigę (na zdj.).
Riga urodził się w Ghanie, lecz aktualnie posiada obywatelstwo holenderskie. Swą piłkarską karierę rozpoczynał w Vitesse Arnhem, a kontynuował w Sparcie Rotterdam.
Od 2005 roku jest piłkarzem hiszpańskiego Levante (tegoroczny spadkowicz z Primera Divison), w barwach którego rozegrał 104 spotkania, zdobywając w nich 28 bramek.
Przeżywający finansowe kłopoty zespół Levante, określany mianem „piłkarskiego zaplecza” klubu Valencia FC, ma wobec Rigi spore zaległości finansowe, które gracz chciałby wykorzystać, unieważniając umowę.
Jeśli zamiary te powiodą się, Riga będzie do pozyskania za darmo. Bolton jednak musi wciąż trzymać rękę na pulsie, gdyż chętni na ciemnoskórego napastnika są także działacze West Bromwich Albion oraz FC Middlesbrough.
- Gra w Premier League była zawsze dla mnie celem numer jeden - wyznał Riga. - Mój bliski przyjaciel, George Boateng wielokrotnie powtarzał: przyjedź do Anglii. Z twoim stylem gry, na pewno zrobisz tu karierę.
- Odchodząc z ligi holenderskiej, wybrałem Hiszpanię. Teraz jednak nadszedł czas kolejnych rozstań. Jeśli dostanę z Anglii ciekawą ofertę, nie będę się wahał ani chwili - dodał na koniec Riga.
zródła: uk.eurosport.yahoo.com, manchestereveningnews.co.uk
|
Pomimo wcześniejszych doniesień na temat niejasnej przyszłości w Boltonie afrykańskich graczy: 27-letniego Senegalczyka El Hadji’ego Dioufa (na zdj.) oraz jego rówieśnika, reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej, Abdoulaye’a Meite, obaj od dziś trenują razem z całą ekipą The Trotters.
Wymienieni gracze opuścili zakończony niedawno obóz przygotowawczy Boltonu w Austrii, ze względu na konieczność występów ze swymi reprezentacjami narodowymi w eliminacjach do MŚ.
Ich sytuacja w klubie różni się bardzo poważnie: Diouf chciałby zmienić barwy klubowe, choć manager Gary Megson nie jest z tej decyzji zadowolony. Problem jednak w tym, iż kluby Premier League, a także lig francuskiej i hiszpańskiej, zainteresowane początkowo Dioufem, ostatnio zupełnie straciły chęć do jego kupna. Bolton wyznaczył wcale nie wygórowaną cenę za Senegalczyka, wynoszącą 5 mln. funtów. Być może Diouf pozostanie więc na Reebok Stadium do momentu wypełnienia kontraktu, ważnego jeszcze przez nadchodzący sezon.
Z kolei Meite stracił zaufanie w oczach Megsona i - chcąc grać - musi zmienić barwy. Na pozyskanie rosłego defensora wciąż liczy manager beniaminka, ekipy Hull City, Phil Brown.
Pozostaje on w ciągłym kontakcie z prezesem Boltonu, Philem Gartsidem. Obaj panowie znają się bardzo dobrze z czasów, gdy Brown asystował byłemu managerowi „Kłusaków”, Samowi Allardyce’owi. Dzięki tym znajomościom, coach popularnych “Tygrysów” ma zamiar dopiąć swego i kupić Meite. Za ex-gracza Olympique Marseille, The Trotters chcą zainkasować 2 mln. funtów. Być może obie strony wreszcie dojdą do porozumienia.
Na dzisiejszym treningu pojawili się także: szwedzki napastnik Johan Elmander (najdroższy zakup w historii klubu), który po udziale z reprezentacją „Trzech Koron” w Euro 2008 powrócił z urlopu, oraz bramkarz Ali Al Habsi, biorący - podobnie do Dioufa i Meite - udział z reprezentacją Omanu w eliminacjach do MŚ.
W najbliższy piątek, Bolton czeka pierwszy z cyklu meczów sparingowych. Tego wieczora przeciwnikiem będzie IV-ligowy zespół Rochdale. Następnego dnia ekipa udaje się do Macclesfield, gdzie tamtejszy, także IV-ligowy zespół, stawi czoła przedstawicielowi ekstraklasy jako drugi.
- Odniosłem wrażenie, że zeszłym sezonie drużynie w pewnym momencie zaczęło brakować sił - powiedział Megson. - Aby więc teraz uniknąć podobnych kłopotów, położyliśmy specjalny nacisk na przygotowanie atletyczne. Doskonałym przykładem prawidłowej sylwetki jest choćby Muamba. To najlepszy wzorzec. Obaj nowi gracze pod względem siłowym prezentują się wybornie i do takiej perfekcji chciałbym doprowadzić całą drużynę - oświadczył Meggo.
Jednocześnie coach Boltonu nie ustaje w poszukiwaniach graczy, mogących przed rozpoczęciem sezonu zasilić skład Boltonu.
źródło: manchestereveningnews.co.uk
|
Obrońca Bolton Wanderers, Jarosław Fojut(na zdj.) zamiast przygotowywać się z drużyną do nowego sezonu, musi niestety leczyć kontuzję. Jak sam przyznał, ma to jednak swoje pozytywne strony i nie traci wiary w regularne występy w nadchodzących rozgrywkach.
- Miałem podwójną operację przepukliny, po lewej i prawej stronie. Rehabilitacja będzie trwała około miesiąca - mówił nieco przygnębiony Polak.
Po dokładniejszych badaniach okazało się, że młody obrońca z tą kontuzją trenował już od siedmiu miesięcy. Fojut jednak się nie załamuje. - Jasne, że martwi mnie ta kontuzja, ale z drugiej strony cieszę się, iż w końcu będę mógł na 100 procent trenować i będę miał większe szanse na pokazanie się z dobrej strony trenerowi. Okazuje się, że całe siedem miesięcy grałem z tą kontuzją. Tylko środki przeciwbólowe jako tako minimalizowały ból. Wiadomo, że nie jest to najlepszy czas na takiego rodzaju operacje, ale jak coś ma się wydarzyć, to się wydarzy - dodał.
W Boltonie doszło do wielu zmian. Z zespołu odszedł m.in. Ivan Campo i w kadrze zostało jedynie dwóch nominalnych środkowych obrońców - Gary Cahill i Andy O’Brien. Fojut ma dlatego szanse na regularne występy i został, choć miał też inne oferty. - Było wiele ofert wypożyczenia, jak i transferu, ale do żadnych rozmów nie doszło, ze względu na to, że menedżer chce mnie mieć u siebie w Boltonie podczas przygotowań do sezonu - zaznaczył Fojut.
Jeśli tylko Polak wyleczy kontuzję i zacznie regularnie grać, to być może uda mu się zwrócić na siebie uwagę trenera Leo Beenhakkera. Sam Fojut jednak podchodzi do sprawy sceptycznie. - Trener reprezentacji Polski miał okazję mi się przyjrzeć podczas przygotowań do mistrzostw świata do lat 20 w Kanadzie i również w spotkaniach tego turnieju. Widocznie się nie spodobałem, trudno. Świat na tym się nie kończy - opowiadał bezradnie młody defensor.
Jego sytuacja nie musi jednak wyglądać tak beznadziejnie. Holender zabrał na Euro do Austrii i Szwajcarii m.in. rezerwowego Wisły Kraków, Adama Kokoszkę, a w perspektywie przebudowy kadry każdy piłkarz ma szansę na powołanie. - Adamowi życzę powodzenia, bo mimo tego, że nie grał w klubie za dużo, to jego kariera potoczyła się świetnie. To jest dowód na to, że mimo, iż się nie gra w klubie, trzeba być cały czas gotowym na szansę, którą można dostać, kiedy najmniej się jej spodziewa. Ja robię swoje i teraz koncentruję się na wyleczeniu kontuzji. Nie myślę o tak dalekiej przyszłości - zakończył spokojnie Fojut.
źródło:futbolnet.pl
|
Menedżer Olympique Marsylia Eric Gerets, że stanie do walki aby zatrzymać w szeregach swojej drużyny Djibrila Cisse(na zdj.)
Cisse tego lata dostał możliwość transferu zaledwie 12 miesięcy po przybyciu na Stade Velodrome z Liverpoolu.
Klub Ligue 1 jest bliski podpisania kontraktu z Bakari Kone. Stwierdzono także, że z powodów finansowych Cisse może odejść.
Tymczasem Bolton Wandarers monitoruje sytuacje, ale Gerets stwierdził że ma 26-letniego napastnika w swoich planach.
“Będe walczył aby on został u nas na kolejny rok”
Uważa się, że Francuz chce wrócić do Premier League, ponieważ jego żona nadal mieszka w Anglii.
Gerets dodał także: “Jeżeli będzie chciał wyjechać z powodów osobistych nie będe sprawiał mu problemów.
źródło:premiership24.eu
|
Hull City, beniaminek Premier League, kontynuuje swoją ofensywę transferową. Nowym nabytkiem drużyny już wkrótce może zostać reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej - Abdoulaye Meite(na zdj.).Jednak Bolton, obecny pracodawca Meite, stawia wygórowane warunki finansowe. Mimo wszystko trener Hull City, Phil Brown, na łamach Daily Mail zapewnia, że negocjacje nadal trwają.
27-letni Meite to wychowanek francuskiego Red Star 93, z którego w 2000 roku trafił do Olympique Marsylia. Do Anglii wyjechał w 2006 roku. W reprezentacji swojego kraju rozegrał dotychczas dwadzieścia spotkań.
źródło:futbolnet.pl
|
Czołowy obrońca Boltonu, 28-letni Andy O’Brien (na zdj.) jest przekonany, iż ciężka praca, którą podczas obozu przygotowawczego wykonują gracze The Trotters, zaowocuje dobrymi wynikami w rozgrywkach Premier League, rozpoczynającymi się już za miesiąc.
Przebywający na obozie w Austrii zawodnicy Boltonu, od tygodnia zmagają się także z fatalną pogodą. Wszyscy więc z utęsknieniem oczekują powrotu do Anglii.
- Trenujemy dwa razy dziennie. Rano mamy zajęcia na boisku, a po południu pracujemy nad elementami atletyczno-ogólnorozwojowymi. Nie mamy wątpliwości, iż na czas zdołamy osiągnąć wymaganą formę.
- Takie były założenia organizacyjne obozu: jak najlepsze przygotowanie się do startu ligi. Jeśli w pierwszych spotkaniach zaprezentujemy się podobnie, jak w końcówce ubiegłego sezonu, jestem pewien, że czeka nas walka o czołowe lokaty - powiedział O’Brien.
Wśród ciężko pracujących graczy „Kłusaków”, zabrakło tym razem najświeższego nabytku zespołu, szwedzkiego napastnika Johana Elmandera, który po trudach udziału w Euro 2008, ma jeszcze parę dni urlopu.
O’Brien za to bardzo pochlebnie wyrażał się o drugim nowym graczu ekipy managera Gary’ego Megsona, Fabrice’u Muambie.
- To młody, zaledwie 20-letni chłopak, a już ma niemałe doświadczenie w Premier League - stwierdził O’Brien. - Teraz może grać tylko lepiej. Widać w każdym jego ruchu wspaniałą szkołę Arsenalu. Mając takie piłkarskie korzenie, wkrótce z pewnością stanie się jednym z naszych podstawowych zawodników.
W nowym sezonie, pierwszym przeciwnikiem Boltonu będzie ekipa beniaminka Premier League, zespół Stoke City, który The Trotters podejmą na Reebok Stadium 16 sierpnia. Zanim jednak to nastąpi, drużynę czeka jeszcze seria sparringów.
W przyszły piątek, pierwszymi rywalami Boltonu będzie ekipa Rochdale.
źródło: manchestereveningnews.co.uk
|
Podczas, gdy cała ekipa The Trotters pracowicie spędza okres przygotowawczy na obozie w Austrii, gruszek w popiele nie zasypują także działacze Boltonu. Od nowego sezonu, poważnej reorganizacji ulegnie praca całego sztabu medyczno - atletycznego. Na innych zasadach będą pracować także skauci, wyszukujący dla podopiecznych managera Gary’ego Megsona (na zdj.) nowych, atrakcyjnych zawodników.
- Nawet nie wyobrażacie sobie, jak ciężką pracę wykonują teraz ludzie, zajmujący się organizacją pracy w klubie - powiedział Meggo. - Zmieniliśmy cały system skautingu, który teraz wreszcie powinien nam zacząć przynosić konkretne korzyści.
- Umieściliśmy w Europie trzech naszych wysłanników, a w najbardziej atrakcyjnych piłkarsko rejonach Wysp Brytyjskich, kilku kolejnych . Do tej pory jeszcze nigdy nie posiadaliśmy takiej bazy - stwierdził Megson.
- Jestem przekonany, że praca naszych ludzi w terenie pozwoli wyławiać graczy, będących w przyszłości gwiazdami zespołu. Nie można dopuścić do sytuacji sprzed roku, kiedy nasza egzystencja w ekstraklasie zawisła na włosku z powodu braku bramkostrzelnych napastników i solidnej obrony.
- Zmian dokonaliśmy również w bazie szkoleniowo - medycznej. Od najbliższego sezonu, coachem drużyny będzie Steve Wigley, a Alan Cork jego asystentem. Przygotowaniem atletycznym zajmie się Addie Stovell a głównym fizykoterapeutą zostanie Nick Worth.
- Najbardziej jednak cieszę się z trwałego poparcia prezesa Phila Gartside’a oraz właściciela klubu, Eddiego Daviesa. Zwłaszcza pozytywna opinia tego drugiego może być dla nas decydująca. Przecież to Davies wykłada na nas swe fundusze – podsumował Megson.
źródła: bwfc.co.uk oraz własne
|
|
|
|