Archiwum: październik, 2008
Jedynym niedzielnym meczem jedenastej kolejki Premiership będzie mecz na Reebok Stadium. Ebi Smolarek i spółka zagra z Manchesterem City i trudno będzie przełamać złą serię.
Bolton spadł już na przedostatnie miejsce w lidze po trzech meczach bez zwycięstwa. W tym czasie Kłusaki zremisowały z Blackburn Rovers oraz przegrały z Tottenhamem i Evertonem. Już od trzech pojedynków Bolton nie potrafi zdobyć bramki, ale mimo to Ebi Smolarek nie dostaje szansy gry.
Manchester City gra w kratkę w ostatnich tygodniach. Raz wygrywa, raz przegrywa. Ostatnio przydarzyła się porażka z Middlesbrough (0:2), a tydzień wcześniej The Citizens ograli Stoke City 3:0. Hattrickiem popisał się Robinho, a Man City zajmuje w lidze ósme miejsce. Na wyjeździe The Citizens wygrali tylko raz na pięć spotkań.
W poprzednim sezonie na Reebok Stadium gole nie padły, a na City of Manchester Stadium gospodarze ograli Bolton 4:2. Ogólny bilans bezpośrednich meczów także należy do Man City. The Citizens wygrali 47 spotkań, Bolton może poszczycić się 44. zwycięstwami. Natomiast 25 razy padał remis.
Do składu Man City wraca Pablo Zabaleta, który odcierpiał już zawieszenie za kartki. Gotowy do gry jest także Jo, ale nie zagra kontuzjowany Daniel Sturridge.
17:00 Bolton - Man City
Sędzia: Mike Riley
Bolton:
Man City: Hart, Schmeichel, Zabaleta, Onuoha, Richards, Dunne, Ben Haim, Garrido, Wright-Phillips, Ireland, Kompany, Elano, Robinho, Jo, Fernandes, Hamann, Evans, Caicedo, Berti.
Mój typ: 2-1 dla Boltonu
źródło:anglia.goal.pl
|
Zupełnie nieudany początek sezonu, seryjnie przegrywane przez Bolton Wanderers mecze i słaba postawa drużyny na boisku spowodowała, iż pozycja managera przedostatniej drużyny Premier League zawisła na włosku.
Według jednego z redaktorów TEAMtalk’s, Chrisa Hammera, manager The Trotters, Gary Megson (na zdj.) wkrótce poda się do dymisji.
- Nadszedł czas, kiedy powinienem powiedzieć „dość” - stwierdził popularny Meggo.
Megson na Reebok Stadium znalazł się w październiku 2007 r., po zupełnie nieudanej próbie przejęcia przez Sammy’ego Lee opieki nad zespołem, opuszczonym przez poprzedniego, wieloletniego managera Sama Allardyce’a.
Megson po raz pierwszy w swej karierze zdał egzamin w roli „strażaka” i uratował Bolton przed spadkiem do Championship.
W obecnym sezonie manager The Trotters jednak dość szybko stracił zaufanie fanów. Nigdy zresztą nie zaliczał się do ich ulubieńców. W rozegranych do tej pory 10 kolejkach ekstraklasy, Bolton zgromadził zaledwie 8 punktów i zajmuje przedostatnie, 19 miejsce w tabeli.
Końcówka ubiegłego sezonu, kiedy „Kłusaki” pod wodzą Megsona wydostały się z dna tabeli i uratowały swój pierwszoligowy byt, był wielkim sukcesem nowego managera, pozwalającego odbudować wśród kibiców wiarę w powrót do najlepszych klubowych czasów.
W trakcie przygotowań do startu ligi, Bolton poczynił spore zakupy, a klasa zawodników miała gwarantować przyszłe sukcesy. Johan Elmander, Fabrice Muamba, Ebi Smolarek, Mustapha Riga, Danny Shittu a także wcześniej zakupieni Gretar Steinsson, Matt Taylor czy Gary Cahill mieli stanowić o sile zespołu, którego wodzem i mózgiem miał być Megson.
Wprawdzie kibice nie mogli wybaczyć mu oddania „lekką ręką” takich gwiazd, jak choćby Ivan Campo czy Stelios Giannakopoulos, lecz mimo to liczyli na wyborną postawę nowych wybrańców.
Tymczasem Bolton stracił wiele punktów na własnym boisku, remisując bezbramkowo z West Bromwich czy Blackburn, ulegając ekipom Arsenalu i Evertonu i gubiąc swój atut, w postaci gry na Reebok Stadium.
Eksperci zarzucają Megsonowi błędną selekcję, dyktowanie złej taktyki, defensywną postawę drużyny oraz brak reakcji na zbyt pasywną grę linii ataku.
Megson, który bardzo rzadko daje się ponieść emocjom, powiedział ostatnio:
- W zeszłym sezonie do uratowania się przed spadkiem potrzebowaliśmy 37 punktów. W tym sezonie planuję zdobyć z Boltonem 40. Jednak poziom ligi podniósł się tak wyraźnie, iż będzie to zadaniem niezwykle trudnym.
Według ekspertów, dotychczasowa postawa zespołu i praca managera nie gwarantują postępu. Jedynym rozwiązaniem może być szybka zmiana na stanowisku szkoleniowca, która powinna nastąpić w przeciągu najbliższych dni.
źródła: teamtalk.com i własne
|
Walczący o wydostanie się ze strefy spadkowej zespół Boltonu uległ w środowy wieczór na Reebok Stadium ekipie Evertonu, tracąc bramkę dosłownie w ostatnich sekundach meczu.
W przekroju całego spotkania lepiej zaprezentowali się gospodarze, grając ambitnie i z wyraźną wolą odniesienia zwycięstwa. Niestety, po akcji Stephena Pienaara i celnej „główce” Marouane Fellaini’ego to goście odnieśli swe pierwsze od dziewięciu kolejek zwycięstwo.
W ekipie Boltonu od pierwszych minut wystąpił Mustapha Riga i - wraz z Gretarem Steinssonem - należał do wyróżniających się zawodników. Holender już w 4 min. spotkania popisał się mocnym i celnym strzałem, z którym jednak poradził sobie bramkarz The Toffees, Tim Howard.
Pierwsza połowa upłynęła na wyrównanej walce w środku pola, lecz niewiele zabrakło, by The Trotters zeszli na przerwę z przewagą jednej bramki. Na minutę przed końcem, po podaniu Kevina Daviesa, w doskonałej sytuacji znalazł się Matt Taylor, lecz strzelił niecelnie.
Początek drugiej odsłony należał zdecydowanie do podopiecznych managera Gary’ego Megsona, lecz zapału starczyło jedynie na parę początkowych minut i gra ponownie „siadła”. W notesach obserwatorów pojawiało się coraz mniej wpisów a godną uwagi była jedynie zmiana, którą w 64 min. przeprowadził manager gości David Moyes. Chcąc ożywić poczynania swej drużyny, w miejsce napastnika Aiyegbeniego Yakubu do gry desygnował powracającego po przerwie Tima Cahilla.
Jednak to wciąż „Kłusaki” prezentowały się lepiej, czego dowodem były akcje z 69 i 80 min. Najpierw Taylor po raz kolejny nie potrafił wykorzystać dobrego podania Steinssona, a 11 minut później bohaterem meczu mógł zostać Riga, popisując się potężnym strzałem z dystansu. Howard końcami palców zdołał jednak wybić piłkę na korner.
Im bliżej końca spotkania, tym większe panowało przekonanie, iż tego wieczora na Reebok Stadium nie padnie ani jedna bramka. Ostatnie chwile przyniosły jednak akcję duetu Pienaar - Fellaini, po której drużyna z Liverpoolu objęła prowadzenie.
Załamani takim obrotem sprawy gracze Boltonu popełnili błąd, który w sekundy po utracie pierwszej bramki omal nie przyniósł kolejnej. Jednak będący sam na sam z Jussim Jaaskelainenem rezerwowy Victor Anichebe nie zdołał umieścić piłki w siatce.
Mimo całkiem niezłej postawy w polu, nie potrafiącym zdobyć bramki już w trzecim kolejnym meczu graczom Boltonu wyraźnie zabrakło „amunicji”. Druga z rzędu porażka zepchnęła drużynę aż na 19, przedostatnią w tabeli lokatę. Po 10 rozegranych kolejkach, The Trotters mają na koncie zaledwie 8 punktów.
- Moim zdaniem zasłużyliśmy dziś co najmniej na remis - powiedział Megson. - Wypracowywaliśmy szanse bramkowe, dobrze operowaliśmy piłką, lecz nie potrafiliśmy poprzeć tego wszystkiego celnym trafieniem .
- W ostatnich 10 minutach za bardzo odkryliśmy się, chcąc koniecznie zdobyć zwycięskiego gola. Patrząc na statystyki, oddaliśmy więcej strzałów a także egzekwowaliśmy więcej rzutów rożnych. W futbolu jednak liczą się przede wszystkim bramki, a tych nam zabrakło - podsumował Megson.
Bolton Wanderers - Everton FC - 0:1 (0:0); bramka: Fellaini 89.
B.: Jaaskelainen - Steinsson, G.Cahill, A.O’Brien, Samuel (ż) - Nolan (ż), Riga, Muamba, Taylor - Davies, Elmander.
E.: Howard - Neville, Yobo (ż), Jagielka, Lescott - Arteta, Osman, Fellaini, Pienaar - Yakubu (64 T.Cahill), Saha (83 Anichebe).
Widzów 21.692, sędziował Phillip Dowd.
źródła: bwfc.co.uk, news.bbc.co.uk, uk.eurosport.yahoo.com i własne.
|
Dzisiejszego wieczora, w ramach X kolejki Premier League, na Reebok Stadium ekipa Boltonu podejmie drużynę Everton FC. Podopieczni managera Gary’ego Megsona wystąpią osłabieni brakiem pomocnika Gavina McCanna, który po ujrzeniu czerwonej kartki w spotkaniu z Tottenhamem, został zawieszony na jedną kolejkę.
Do drużyny gości, po odcierpieniu trzy meczowej karencji, powraca za to pomocnik Tim Cahill.
Dla drużyny Boltonu spotkanie z The Toffees będzie mieć bardzo duże znaczenie. W przypadku zwycięstwa, Bolton będzie miał szansę oderwania się od strefy spadkowej. Po wczorajszej wygranej Newcastle Utd. z West Bromwich, The Trotters spadli bowiem aż na 18, zagrożoną degradacją pozycję. Będzie to również szansa rehabilitacji przed własną publicznością po fatalnej porażce ze Spursami.
Na konfrontację z nieprzychylnie do niego nastawionymi fanami Boltonu czeka również Megson. Niezadowoleni z postawy drużyny kibice”Kłusaków” już na White Hart Lane domagali się jego dymisji, więc porażka na własnym boisku mogłaby dla szkoleniowca The Trotters oznaczać wbicie przysłowiowego gwoździa do trumny.
- Wiem, jak zapewne powitają mnie kibice na trybunach i jestem na to przygotowany - powiedział Megson. - Jeśli chodz o mnie, przetrzymam ten okres. Gorzej, jeżeli nieprzychylność trybun odbije się negatywnie na postawie zespołu.
- Jedyną drogą, mogącą uzdrowić sytuację będzie poprawa stylu gry i powrót do zwycięstw - dodał.
Na punkty ma chrapkę także manager gości, David Moyes.
- Od dłuższego czasu prezentujemy niezłą formę, która jednak nie przenosi się na zdobycze punktowe - powiedział. - Walczymy z wielką determinacją i poświęceniem, czego dowodem była choćby druga połowa spotkania z Manchester Utd. O formę moich zawodników jestem spokojny. Prezentują się coraz lepiej - oświadczył Moyes.
Bolton powinien wykorzystać fakt, iż dzisiejsi rywale mają jedną z najsłabszych w Premier League linii obrony. Z drugiej strony pamiętać należy, że w zeszłym sezonie z obu ligowych konfrontacji, zwycięsko wychodziła drużyna z Liverpoolu.
Dla napastnika Boltonu, Kevina Daviesa, dzisiejsze spotkanie będzie 450 meczem w jego karierze. Ponadto Andy O’Brien ma szansę zagrać w barwach The Trotters po raz 50.
Szerokie kadry meczowe:
B.: Jaaskelainen, Steinsson, G.Cahill, Shittu, A.O’Brien, Samuel, Gardner, Muamba, Nolan, J.O’Brien, Smolarek, Elmander, Davies, Helguson, Riga, Hunt, Cohen, Fojut, Al Habsi.
E.: Howard, Baines, Hibbert, Yobo, Lescott, Jagielka, Arteta, T.Cahill, Osman, Fellaini, Pienaar, Vaughan, Saha, Anichebe, Yakubu, Nash, Rodwell, Valente, Jutkiewicz, Gosling, Baxter.
Typ “manchestereveningnews”: 1:0 dla Boltonu.
Zawody poprowadzi sędzia Phil Dowd. Początek o godz. 21.00 czasu polskiego.
źródła: manchestereveningnews.co.uk, news.bbc.co.uk oraz własne.
|
Potwierdza się czarnowidzenie większości fanów futbolu - Anglia to dla Ebiego(na zdj.) zbyt wysokie progi. Jak do tej pory jego dorobek na Wyspach Brytyjskich to 73 minuty spędzone na boisku w dwóch spotkaniach. Co prawda rywalami Boltonu były drużyny z najwyższej półki - Arsenal i Manchester United - ale oba spotkania zakończyły się porażkami zespołu z Reebok Stadium.
W pierwszym z tych meczów (5. kolejka) Smolarek znalazł się w wyjściowej jedenastce. Wytrzymał na boisku 56 minut, a Bolton przegrał 1:3. Tydzień później Ebi pojawił się na stadionie Old Trafford z mocnym postanowieniem przerwania trwającej od 16 lat posuchy, jeśli chodzi o gole strzelane przez Polaków na boiskach angielskiej ekstraklasy (ostatnie trafienie zaliczył Robert Warzycha w barwach Evertonu w sierpniu 1992 r.).
- Ebi nie jest jeszcze gotowy do gry w Premier League. Będę na niego stawiał, gdy uznam, że przystosował się do warunków w tam panujących. On potrzebuje jeszcze czasu - powtarza od początku rundy szkoleniowiec “Kłusaków” Gary Megson. Powtarza i powtarza, ale na razie nic z tego nie wynika. Od kilku kolejek, mimo iż jego zespół stacza się po równi pochyłej w tabeli (obecnie jest na 17. miejscu), Megson twardo stawia na tych samych zawodników. Doszło do tego, że w ostatniej kolejce Bolton przegrał 0:2 z najgorszą drużyną sezonu, czyli Tottenhamem. Gdy pięć minut przed ostatnim gwizdkiem Megson wprowadził w końcu zawodników, których gry w pierwszym składzie domagali się od kilku tygodni kibice (Ricardo Gardner i Mustapha Riga), usłyszał stek wyzwisk i żądanie, by opuścił klub.
Niewykluczone, że jeśli dalej tak pójdzie, to w najbliższym czasie podzieli los trenera Juande Ramosa, który stracił posadę w Tottenhamie . - Przewiduję, że w najbliższym spotkaniu ligowym z Evertonem [w środę - red.] trener dokona kilku zmian. Czy zagra Smolarek? Nie jestem przekonany. Prawdopodobnie w kolejce przed Ebim do pierwszej jedenastki stoją w tej chwili Gardner i Riga - mówi David Magilton z “The Bolton News”.
źródło:wp.pl
|
Po ostatnim, niezwykle frustrującym występie Boltonu w spotkaniu z Tottenhamem, na głowę managera The Trotters, Gary’ego Megsona posypały się gromy i żądania jego dymisji.
Prowadzący w przeszłości drużyny m.in. Nottingham Forest czy Leicester City Megson od dawna nie należy do ulubieńców kibiców Boltonu. Sprawę pogarsza fakt, iż zaliczająca się jeszcze przed paroma laty do czołówki ligi ekipa „Kłusaków”, w obecnym sezonie wlecze się w ogonie tabeli, mając jedynie punkt przewagi nad znajdującym się w strefie spadkowej zespołem Stoke City.
Jednak kapitan Boltonu, Kevin Nolan (na zdj.) oświadczył, iż popularny „Muppet” wciąż cieszy się bezgranicznym zaufaniem.
- Faktycznie, nasi kibice mają prawo głośno protestować, obserwując wyniki drużyny - przyznał Nolan. - Rozumiem zwłaszcza tych, którzy pojechali z nami do Londynu i zapłacili za bilety w nadziei, iż obejrzą nasz triumf.
- Ostatnie wydarzenia nie zmieniają jednak faktu, iż Gary Megson cieszy się naszym poparciem. Mówię to zarówno z pozycji kapitana drużyny, jak i zawodnika - oświadczył Nolan.
- Z Tottenhamem zawsze grało się nam bardzo ciężko, więc wynik nie powinien być zaskoczeniem. Za to reakcja naszych fanów, głośno domagających się zwolnienia Megsona dotknęła także nas, piłkarzy. Stoimy bowiem murem za aktualnym managerem wierząc, że dzięki wspólnej pracy, los uśmiechnie się do nas już niebawem - stwierdził Nolan.
źródło: skysports.com
|
Fatalnie zaprezentowała się w niedzielne popołudnie na White Hart Lane prowadzona przez managera Gary’ego Megsona (na zdj.) drużyna Boltonu.
Grające bez energii i polotu „Kłusaki” uległy 0:2 ostatniemu w tabeli Tottenhamowi, dla którego było to pierwsze zwycięstwo w bieżącym sezonie.
Pomimo bardzo mizernych rezultatów, coach Boltonu nie ma jednak zamiaru podać się do dymisji. Co więcej, Meggo stwierdził, iż nawet protesty kibiców The Trotters nie sprawią, iż sam zdecyduje się ustąpić ze stanowiska.
Obszernie natomiast wypowiedział się o przebiegu niedzielnego spotkania twierdząc, iż pierwsza bramka obarcza linie defensywne jego drużyny, a rzut karny był niezasłużony.
- Bramkę, zdobytą przez Tottenham w pierwszej połowie meczu, zaliczyłbym do najgłupiej straconych przez mój zespół we wszystkich spotkaniach obecnej rundy - powiedział Megson. - Zostawiliśmy Davidowi Bentley’owi tyle miejsca, że mógł spokojnie podać piłkę tam, gdzie chciał. Zabrakło walki i pressingu.
- Nie jestem także pewien, czy słusznie podyktowany został rzut karny - kontynuował swe obserwacje Megson. - Zawodnicy (Jussi Jaaskelainen i Darren Bent - przyp.red.) wprawdzie mieli ze sobą kontakt, lecz jedynie na pograniczu faulu. Można było grę „puścić”, lecz arbiter zadecydował inaczej.
- Nasi zawodnicy mieli poważne wątpliwości, co do słuszności przyznania gospodarzom „jedenastki”, lecz mimo to, powinni wcześniejszym zaangażowaniem w ogóle nie dopuścić do takiej sytuacji - wyznał manager Boltonu.
- Przed nami dwa bardzo ważne spotkania u siebie (z Evertonem w środę i Manchester City w sobotę - przyp.red.), w których musimy wykorzystać atut własnego boiska. Stać nas na zwycięstwa, gdyż dysponujemy wieloma dobrymi graczami, z których moglibyśmy utworzyć praktycznie dwie równorzędne jedenastki - powiedział Meggo.
- Liczę, że - w przeciwieństwie do spotkania z Tottenhamem - zawodnicy w nadchodzących meczach wykażą większe zaangażowanie i nie będą cofać nogi, jak to miało miejsce w pierwszej połowie niedzielnego pojedynku - dodał na koniec Megson.
źródło: football.co.uk
|
Drużyna stołecznego Tottenhamu, prowadzona przez nowego managera Harry’ego Redknappa, całkowicie zmieniła swe oblicze i pewnie pokonała na White Hart Lane drużynę Boltonu 2:0, odnosząc swe pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie.
Dzień przed niedzielnym pojedynkiem nastąpiła zmiana na ławce trenerskiej The Spurs. Hiszpańskiego coacha Juande Ramosa zastąpił Redknapp, wykupiony z FC Portsmouth za kwotę 5 mln. funtów.
Mający do niedzieli na koncie jedynie dwa punkty gospodarze, rozpoczęli ze sporym rozmachem i już w 16 minucie, po świetnym podaniu Davida Bentley’a, Roman Pawluczenko pokonał strzałem z bliska Jussi’ego Jaaskelainena.
Pomiędzy 27 a 32 minutą, Bolton stworzył trzy groźne okazje bramkowe, z których choćby jedna powinna zostać wykorzystana. Najpierw Kevin Davies, po błędzie Benoita Assou-Ekotto i akcji Kevina Nolana z Mattem Taylorem nie trafił do pustej bramki.
Dwie minuty później Taylor minimalnie chybił, mocno uderzając z narożnika pola karnego a w 32 min., po rzucie wolnym, bitym przez Taylora, Heurelho Gomes wypuścił piłkę z rąk. Na dobitkę zdecydował się Johan Elmander, lecz z linii bramkowej futbolówkę wybił Ledley King.
Minutę później, również po rzucie wolnym, wykonywanym tym razem przez gospodarzy, błąd popełnił Jaaskelainen, podobnie do Gomesa nie potrafiąc opanować piłki. Na szczęście dla Boltonu, strzał Toma Huddlestone’a poszybował nad poprzeczką.
W doliczonym czasie gry pierwszej połowy, w dogodnej sytuacji do wyrównania znalazł się Davies, lecz dobrze grający King potrafił zażegnać niebezpieczeństwo.
Druga odsłona spotkania rozpoczęła się od próby osiągnięcia przewagi przez The Trotters, lecz poza paroma kornerami, nic z tych zamiarów nie wyszło. Co gorsza, od 55 minuty gościom przyszło grać w osłabieniu, gdyż Gavin McCann, po raz drugi ukarany przez arbitra Andre Marrinera żółtą kartką, musiał opuścić plac gry.
Natychmiast dwie dogodne sytuacje bramkowe stworzył Tottenham, lecz Luka Modrić oraz Jamie O’Hara nie potrafili pokonać Jaaskelainena.
W 62 min. bramkarz gospodarzy Gomes omal nie sprokurował bramki dla Boltonu, ponownie myląc się przy próbie wyłapania dośrodkowania, tym razem Gretara Steinssona. Nikt z graczy gości nie mógł się jednak spodziewać, iż goalkeeper Spursów, nie atakowany przez nikogo, może popełnić taki błąd.
W 73 min. „zagotowało” się pod bramką gości, gdy Aaron Lennon z bliska uderzył nad poprzeczką. 60 sekund później było już jednak 2:0 dla Tottenhamu. Po strzale Modricia i interwencji Jaaskelainena, do piłki doszedł Darren Bent a ponownie interweniujący bramkarz Boltonu zrobił to nieprzepisowo, powalając gracza Spursów na murawę. Na drugą bramkę karnego zamienił sam poszkodowany, przebywający na placu gry zaledwie od sześciu minut.
W ostatnich minutach spotkania dwukrotnie szansę na podwyższenie prowadzenia mieli gospodarze, lecz Jaaskelainen zrehabilitował się za niefortunną interwencję sprzed kwadransa.
Po 9 kolejkach Bolton jest 17 w tabeli z 8 punktami na koncie.
Tottenham Londyn - Bolton Wanderers - 2:0 (1:0).
bramki: Pawluczenko 16, D.Bent 74k.
T.: Gomes - Hutton, Corluka, King, Assou-Ekotto - Bentley, Jenas, Huddleston, O’Hara (70 Lennon) - Modrić, Pawluczenko (67 D.Bent).
B.: Jaaskelainen - Steinsson, Cahill, A.O’Brien, Samuel - Nolan (ż), McCann (ż, cz), Muamba (85 Gardner), Taylor - Davies, Elmander (85 Riga).
sędziował Andre Marriner, widzów 35.507.
źródła: news.bbc.co.uk, skysports.com i własne
|
Tottenham Hotspur marzy o zwycięstwie nad Boltonem Wanderers. Kłusaki na pewno nie będą łatwym przeciwnikiem dla Kogutów, ale te być może wreszcie wygrają.
Na razie to tylko marzenie, bo Tottenham zajmuje ostatnie miejsce w lidze mając na koncie ledwie dwa punkty. Bilans uzupełnia aż sześć porażek. Na White Hart Lane jest fatalna atmosfera, chociaż piłkarze tego zespołu jednoznacznie przyznają, że nie obawiają się o spadek, bo mają za dobry zespół.
W barwach Boltonu wanderers szansę występu ma Ebi Smolarek. Polak jednak prawdopodobnie usiądzie jedynie na ławce rezerwowych, a w tygodniu strzelił bramkę w meczu rezerw. Kłusaki zajmują w lidze piętnaste miejsce i mają w dorobku osiem punktów.
W poprzednim sezonie oba mecze między tymi drużynami zakończyły się remisami 1:1. Sezon wcześniej Koguty ograły na White Hart Lane Bolton aż 4:1, a dwie bramki zdobył Robbie Keane. Bolton po raz ostatni wygrał na stadionie Kogutów w 2004 roku. Wówczas Kłusaki pokonały Tottenham 2:1, ale ogólny bilans bezpośrednich meczów należy do Kogutów - 40 zwycięstw. Bolton może pochwalić się 35 zwycięstwami, a tylko 17 razy padał remis.
16:00 Tottenham - Bolton
Sędzia: Andre Marriner
Mój typ: Tottenham 1-2 Bolton
źródło:anglia.goal.pl
|
Dziewiąta kolejka Premier League przynosi jeden niesamowity hit. W niedzielę na Stamford Bridge odbędzie się pojedynek o palmę pierwszeństwa w tabeli. Chelsea podejmie Liverpool.
Nie znaczy to, ze w innych spotkaniach zabraknie emocji. Już na starcie czeka nas wiele wrażeń. Manchester United, który spokojnie wygrał “Battle of Britain” z Celtikiem będzie o 13:00 faworytem na Goodison Park w meczu ze słabo grającym u siebie w tym sezonie Evertonem. Smaczku dodaje spotkaniu występ Wayne’a Rooneya przeciwko swej byłej drużynie.
W czterech ostatnich, zwycięskich dla Diabłów spotkaniach, strzelono 13 goli. Tylko w jednym meczu nie osiągnięto pułapu trzech bramek.
W Londynie fatalnie grający Tottenham, który znów dostał łomot, tym razem od Udinese na Stadio Friuli, podejmie Bolton. Ebi Smolarek strzelił w tygodniu gola w meczu rezerw “Trotters” z Evertonem. Być może ten gol będzie miał większe znaczenie w oczach Gary’ego Megsona niż ten ze Słowacją i doczekamy się występu reprezentanta Polski w Londynie. Jonathan Woodgate, obrońca “Kogutów” który nie znalazł żadnych pozytywów w meczu w Udine, przyznał, że “na milion procent” “Spurs” będą musieli walczyć o utrzymanie. Ostatnia wizyta Kłusaków w Londynie na Upton Park przyniosła im trzy gole i trzy punkty. Koguty są jedyną ekipą, która nie wygrała jeszcze meczu, a na White Hart Lane strzeliła jak dotychczas tylko dwa gole. Wrzenie w klubie lada moment zdmuchnie pokrywkę i mleko się wyleje. Stawka na Bolton dochodząca do 4 kusi bardzo…
Typ - 2
W ubiegłym sezonie: 1:1
Bilans drużyn w PL na boisku gospodarza: 5-2-2
Tottenham - Bolton 1.94 3.28 3.82 26.10.2008 - 16:00
źródło:angielskapila.com
|
|
|
|